10 czarnych T-Shirtów

by | Paź 7, 2020 | Deliberacje | 0 comments

Gdy w końcu znalazłem dobry T-Shirt, kupiłem ich 10. No dobrze, nie wszystkie są czarne. Czarnych jest najwięcej, bo najłatwiej je ubrać do wszelkich innych części garderoby, ale kilka jest też szarych, jeden jest granatowy i jeden jest bordowy. Lubię bordowy kolor i nie zamierzam go sobie odmawiać, choć nie chcę też z nim przesadzić. Mam poczucie, że zbyt wiele bordowego jest pretensjonalne.

Co to właściwie oznacza, że T-shirt jest dobry? Trudno powiedzieć. Powinien dobrze leżeć, na co na pewno ma wpływ proporcja długości do szerokości, obwód w klatce piersiowej i w talii, czy szerokość rękawa. Gdy ubierzecie dobry T-shirt, prawdopodobnie będziecie wiedzieć, że jest dobry. To jednak nie wszystko. Nie jestem bynajmniej jakoś szczególnie wyemancypowany, jeśli chodzi o garderobę (to w końcu są jednokolorowe T-shirty), ale nabrałem poczucia, że istotne jest to, jak się odczuwa materiał dotykiem. Moje T-shirty są z bawełny dobrej jakości. To rzeczywiście można poczuć, dotykając ich. Mają też kilka innych właściwości, które nie są bezpośrednio widoczne, ale dla mnie mają znaczenie: są wytwarzane z poszanowaniem dla pracy ludzkiej i środowiska. Być może tego nie wiecie, ale hodowla bawełny wymaga ogromnych ilości wody i przeważnie nie jest zbyt ekologiczna.

Mam więc satysfakcjonujące T-Shirty. Jakie? Nie powiem, sami znajdźcie sobie własne. To nie jest poradnik o kupowaniu ubrań. To jest artykuł o tym, dlaczego w moim przypadku, wszystkie są podobne. Codziennie rano, ubierając się, biorę pierwszy z brzegu T-shirt. Czarny i szary, jak już wspominałem, pasuje do większości rzeczy, nie muszę się więc zastanawiać. Robię tak zawsze, gdy nie muszę ubrać koszuli. Gdy mam powód by ubrać koszulę, co ostatnio nie zdarza się często, trudno mi nie zauważyć, jak bardzo różni się wtedy przebieg doboru garderoby, w porównaniu do dni w t-shircie.

Koszule które posiadam nie są bynajmniej dobrane bezmyślnie, ale ze względu na to, że nie są jednolite, nie da się po prostu wziąć pierwszej z brzegu. Mają faktury, wzory, różne kołnierze, różne długości i wymagają zastanowienia się – która koszula do których spodni, może marynarka itd. Nieraz trzeba pomyśleć nawet o butach, a tego serdecznie nie znoszę. W przypadku koszul, nie umiem też kupić kilku takich samych. Mam poczucie, że żadna z nich nie jest na tyle lepsza od innych, by uczciwe było jej zduplikowanie. Poranne wybieranie koszul jest są trudne i nieprzyjemne. Spowodowane jest to zapewne strachem przed niewłaściwym wyborem, na który będę potem skazany przez cały dzień i wysiłku potrzebnego by wyobrazić sobie całość.

To, skąd te odczucia wynikają, to pewnie temat na głębszą analizę. Samo uczucie jednak dość łatwo sobie wyobrazić. Robienie trudnych rzeczy jest trudne (haha) i powoduje zmęczenie. Każdy z nas ma pewną określoną ilość energii, którą możemy zużyć na trudne rzeczy. Ona nie jest oczywiście w 100% stała – jednego dnia wyśpimy się bardziej, zjemy lepsze śniadanie i mamy 10% bonusu, innego dnia na odwrót. Generalnie jednak nie jest to zasób nieskończony. Dlatego też, staram się oszczędzać tę energię. By to zrobić, usuwam zbędne decyzje i automatyzuję rzeczy, które robię regularnie. Jedną z tych rzeczy jest wybór T-Shirta i zapewne również unikanie koszul. Wstając rano, do pewnego momentu lecę na autopilocie. Konkretnie do tego, w którym zaczynam robić coś trudnego. By mi było jak najłatwiej zrobić tę trudną rzecz, lubię gdy do momentu jej rozpoczęcia jest rutynowo i ujednolicenie moich T-shirtów jest jednym z automatyzmów. Nie mówię że najważniejszym, ale na pewno obrazowym.

Kiedyś sporo interesowałem się zarządzaniem czasem. W ramach tego zainteresowania dowiedziałem się, że czasem się nie zarządza. Czas po prostu płynie i nic na to nie poradzimy. Możemy ewentualnie zarządzać sobą w czasie. Na pierwszy rzut oka zarządzanie to polega na sensownym wkładaniu czynności w dostępny czas. Gdy jednak to wypróbować, okazuje się, że dużo ważniejsze jest selektywne nie zapełnianie czasu, tak by utrzymać potrzebny do działania poziom energii. Służy temu również zmniejszenie ilości potrzebnych trudnych decyzji.

Barack Obama, miał szafę pełną takich samych garniturów (przynajmniej w okresie gdy był prezydentem). Zapytany dlaczego, przyznał, że ponieważ podejmuje codziennie mnóstwo decyzji które mają znaczenie dla całego świata, nie ma ochoty jeszcze rano zajmować się doborem garnituru. Jeśli temat zasłużył na uwagę Prezydenta Stanów Zjednoczonych, nie ma co udawać, że to tylko głupie koszulki.

Podobał Ci się artykuł? Zapisz się na listę mailingową, by wiedzieć o kolejnych.